Ścieranie kurzu...
Myślę, że nie potrzeba zbyt wielkiej spostrzegawczości by dostrzec, że mój blog zarasta kurzem.
Jestem mało asertywny, więc będę się tłumaczył: nauka (no dobrze, kłamię), znudzenie materią, którą się zajmuję (niestety prawda), gdzieś tam widmo sesji (też prawda) i... przygotowania do sierpniowego wyjazdu do Chin. Tak, tak – Sinodrom zmieni na rok świetlny galaktykę, w której będzie przebywał. Mam nadzieję, że nie skończę w Czarnej Dziurze...
Potraktujcie więc ten wpis jako zaznaczenie mojej obecności i – jeżeli są faktycznie jednostki zainteresowane moją gadaniną – to mam nadzieję, że jeszcze tu wrócą.
Jak pójdzie mi z pisaniem w przyszłości, pozostanie tymczasem kwestią nie rozstrzygniętą.
Jestem mało asertywny, więc będę się tłumaczył: nauka (no dobrze, kłamię), znudzenie materią, którą się zajmuję (niestety prawda), gdzieś tam widmo sesji (też prawda) i... przygotowania do sierpniowego wyjazdu do Chin. Tak, tak – Sinodrom zmieni na rok świetlny galaktykę, w której będzie przebywał. Mam nadzieję, że nie skończę w Czarnej Dziurze...
Potraktujcie więc ten wpis jako zaznaczenie mojej obecności i – jeżeli są faktycznie jednostki zainteresowane moją gadaniną – to mam nadzieję, że jeszcze tu wrócą.
Jak pójdzie mi z pisaniem w przyszłości, pozostanie tymczasem kwestią nie rozstrzygniętą.