Chiny - Zhang Dali - Dialog

Jakiś czas temu tekst Strangers in a Strange Land przypomniał mi o pewnym artyście – Zhang Dali (张大力, pseudonimy artystyczne: AK-47, 18K). Znany jest jako „pierwszy grafficiarz” w Chinach.
Jest absolwentem Central Academy of Fine Arts (中央美术学院). Po wydarzeniach z 1989 roku wyjechał do Włoch, gdzie odkrył graffiti jako formę wyrazu. Jak sam mówi, pomysł zrodził się poczucia alienacji i potrzeby nawiązania dialogu z obcym otoczeniem.
Wpadł na pomysł, by na ścianach zostawić prosty profil głowy. Przy swoich minimalistycznych graffiti pisał też chińskie znaki. Była to próba zaznaczenia swojego pochodzenia, która pewnie nie do końca spełniła swoje zadanie. Możemy założyć, że dla przeciętnego widza ideogramy są przede wszystkim ozdobą, która w najlepszym wypadku zasugeruje azjatycką inspirację artysty (w końcu ilu jest chińskojęzycznych grafficiarzy w Europie?).
Naked Gaze przytacza wypowiedź krytyka, który wspomina, że Zhang Dali wybrał profil głowy ze względu na jego „północno-wschodnią charakterystykę”. Jak się też dowiadujemy Zhang szybko otrzymał reakcję od innych: ktoś dopisał pytanie „kim jesteś?”, inny dopisał wulgaryzmy, a jeszcze inny uznał łysą głowę za dzieło skina.
Po powrocie do Pekinu kontynuował zaznaczanie murów: wybierał przede wszystkim budynki, hutongi (胡同), zaznaczone do wyburzenia (拆). Z czasem zaczął też dłubać przy dziurach w wyniszczanych ścianach, tak by wyrzeźbić w nich swój profil.
Wzbudził ciekawość i kontrowersje – mieszkańcy Pekinu, nie przyzwyczajeni do graffiti, nie wiedzieli z czym mają do czynienia. Z manifestem politycznym? Wandalizmem? Sztuką? Nie wiedzieli też kim jest autor – gangsterem, chuliganem?
Gdy Zhang Dali wyszedł z ukrycia, wyjaśnił, że to jego profil, a także przedstawił ideę swojego projektu.
Malując ową głowę chciał prowadzić dialog z miastem. Obserwować zmiany, zaznaczyć swoją obecność. Wspomniał też, że wybrał taką formę działania, ponieważ pozwala mu być w wielu miejscach w małych odstępach czasowych (a zakładając, że profil ma zastąpić samego autora, granice czasowe i przestrzenne zniknęły).
I tu pojawia się dla mnie pewien problem – czy rzeczywiście można to nazwać dialogiem?
Uporządkujmy trochę ten wywód. Mamy artystę, który maluje swój profil w miejscach różnych pod względem przestrzennym, ale jednakowych pod względem kontekstu (domy do rozbiórki, opuszczone i zniszczone budynki). Mamy zmieniające się miasto, dla którego język graffiti jest obcy. I mamy kłopot! Z kim Zhang prowadzi dialog? Z mieszkańcami? Z miastem, jako betonowym organizmem? Z miastem jako organizmem społecznym?
Myślę, że przy tym projekcie Zhang popełnił błąd, w efekcie którego prowadził raczej monolog niż dialog. Mówił bowiem językiem niezrozumiałym dla rozmówcy. Nie nauczył drugiej strony swojego języka i w efekcie nie mógł porozumieć się z drugą stroną. Mówił, a nie rozmawiał. Reakcja (moim zdaniem nie do końca zdefiniowanego) rozmówcy mogła co najwyżej sugerować Zhangowi: „nie rozumiem!”. To jak rozmowa przechodnia z turystą (niech będą stereotypy – japońskim!).
Może właśnie o to chodziło Zhangowi: „wrzucić” coś do szeroko rozumianej przestrzeni miejskiej i wywołać (lub nie!) reakcję. Tylko że w takim układzie nie możemy mówić o dialogu, raczej o jakiejś formie „rezonansopodobnej”. Autor mówi „A”, a druga strona słucha (lub nie), po czym robi co chce – odpowiada „B”, albo „Y”, albo go ignoruje.
„Dialog” 《对话》 miał trudne, ale ciekawe okoliczności powstania. Myślę też, że potencjał był w jakiś stopniu niewykorzystany, że Zhang Dali był za bardzo skupiony na tym, że działa, tworzy, a za mało na tym „co dalej?”. Ponadto Zhang wpadł w pułapkę – nieświadomie uprościł swój projekt ograniczając go do tematu wyburzania tradycyjnej zabudowy, radykalnych zmian, zderzenia starego z nowym, socjalizmu z kapitalizmem.
Na ile Zhang Dali chciał prowadzić dialog z miastem i na ile miasto nie chciało, nie mogło lub nie potrafiło mu odpowiedzieć? Na ile Zhang był świadomy ograniczeń i na ile faktycznie chodziło mu o „rzeczywisty dialog”, a na ile o samą próbę nawiązania kontaktu? Próbę, która – jak być może sam wiedział – była wielkim wyzwaniem dla obu stron.
Tagi Technorati: Chiny, Pekin, graffiti, sztuka, Zhang Dali
0 Komentarze:
Prześlij komentarz
<< Strona główna